Moodłatek


Moodłatek
- łapanie Zajceff'a było bardzo wyczerpujące, "moosiałam" usiąść. Łapiąc oddech i podziwiając piękno błękitnego nieba w pobliskich krzaczorach usłyszałam ciche "mooczenie".

Zbliżyłam się do tego miejsca i zobaczyła go. Okazał się malusi, milusi i zmarźlusi. Nad ranem było w okolicach "zera" a on bida siedział tylko w kamizelce. Jak mi opowiedział - Zajceff namówił go na uciieczkę z domu, a później zostawił go w lesie i straszył przez całą noc. Herbata z rumem rozgrzała mu nóżki i łapki (serduszko było i jest gorące). Powiedział mi też, że po tej przygodzie nie będzie już więcej kolegować się z Zajceff'em ...